My jako pracownicy
starcie z klientem
Witam. W firmie pracuję od 13 lat, choć w sumie nie wiem czy Petrochemie Płock mogę wliczać. I jak zawsze mówię 'mój Orlenie, drogi koncernie przeżyłam z tobą chwile dobre, złe, śmieszne i pełne głupoty, jak ostatnio. Miałam przyjemność pracować w noc sylwestrową, bo chciałam, po co w domu siedzieć. Nie sądziłam jednak, że przed samym w sumie końcem zmiany trafią mi się klienci młodzi naćpani i upici. Jeden był wyjątkowy, ubliżał mi, czepiał się czego mógł, ogólnie sytuacja nerwowa. Mimo ze byłam wściekła nie dałam poznać po sobie, bo wiadomo co by było dalej. A dalej poszli w kąt, gdzie są krzesła, otworzyli butelkę i zachowując się gorzej niż świnie w chlewie skonsumowali i wypili, co mieli. Jak wyszli na podłodze był rozdeptany sos, umazany stolik, papiery wszędzie i ogólny chaos. Posprzątałyśmy z koleżanką zostawiając sytuację bez komentarza. Coraz częściej śmiem twierdzić, że bezstresowe wychowanie w Polsce jest bardzo źle pojęte, a firmy mniejsze i większe rozwydrzają klientów do granic. My jako pracownicy musimy być grzeczni, mili i wiecznie uśmiechnięci a oni mogą nam wejść na łby. Czasem po tych 9-10 godzinach człowiek po prostu nie ma siły się uśmiechać, bo jest tylko człowiekiem i może być zmęczony. Taki pracownik może też popełniać błędy, bo ten się nie myli, kto nic nie robi. Może tez zrobić głupotę, której długo będzie żałował. Jednak wiem jedno wszyscy jesteśmy z tej samej gliny, nie ważne ile zarabiamy, i należy być człowiekiem dla drugiego człowieka. Nie tylko wymagać, ale rozumieć. Amen.


  PRZEJDŹ NA FORUM